Rodzinka 2+2

 

Dla stałych czytelników, choć nie wiem czy ktoś tu jeszcze z nami został, ale nadzieja zawsze jest, obiecałam post o nas, więc piszę. Otóż tak jak wspomniałam od roku jesteśmy we czwórkę. Oboje chcieliśmy drugiego dziecka. Może marzyła nam się nieco większa różnica wieku, ale patrząc na to jak potoczyły się losy przed pojawieniem się Wiki i biorąc pod uwagę fakt, że po 20-ścia lat to już nie mamy (oczywiście mamy 18+doświadczenie, ale umówmy się, że biologia aż tak nie poszła do przodu jak świat i akurat w temacie potomstwa, jednak im mniej tego "doświadczenia" tym lepiej) zdecydowaliśmy, że trochę zmniejszymy różnicę wieku i już pomyślimy o rodzeństwie dla Wiki.
Oczywiście wszystko znów odbyło się w pełni odpowiedzialnie, tzn. badania i przygotowanie. Niestety badania trochę początkowo nie dawały nadziei na szybkie szczęście, ale staraliśmy się nie martwić na zapas. I dobrze, bo szybko udało się zajść w ciążę. Lekko niespodziewanie, ale widocznie tak miało być. Ciąża wiadomo pod hasłem stresu, bicia serduszka i modlitw o pomyślność. Tym razem ciążę znosiłam trochę gorzej. Pierwszy trymestr ze wszystkimi jego "dobrodziejstwami". W trzecim zaś rwa kulszowa nie dawała spokoju, a do tego istniało zagrożenie przedwczesnym rozwiązaniem. Na szczęście ból spowodowany rwą mocno mnie ograniczył, a mąż wsparł w opiece nad Wiki i udało się dotrwać do 39 tygodnia. Początkowo miałam mieć drugie CC, ale mój lekarz namówił mnie na poród siłami natury. Mam teraz porównanie (ale o tym może osobny post?!) I tak w naszym życiu pojawił się Sebastian. 
Sebuś dał nam trochę więcej wytchnienia niż siostra. Nie męczyły go kolki, więc był spokojny. Spał odkładany do łóżeczka. I też jakoś nie polubił zasypiania na rączkach. Do czasu kiedy nie opanował sztuki wstawania w łóżeczku, potrafił odłożony zasnąć spokojnie sam. Teraz trzeba po prostu przy nim posiedzieć, bo inaczej zaraz wstaje, ale nadal zasypia w łóżeczku, nie na rękach. W wózku spokojny obserwator od samego początku można powiedzieć. To był dla mnie szok, ale pozytywny. Oczywiście też karmiony MM. Nieprzespanych nocy znów nie poznaliśmy, bo tu podobnie jak siostra szybko nauczył się jeść w dzień, a w nocy spać. Jednak gdy tylko nasz synek opanował pełzanie, raczkowanie i podnoszenie się przy meblach, zaczął być bardzo ciekawski i teraz trzeba pilnować na każdym kroku, bo interesuje go wszystko co niebezpieczne: kuchenka, szuflady, szafki, schody itp. Tu znacząca różnica od Wiki, bo ona była ciekawska, ale ostrożna. Było jej wszędzie pełno, jednak można było odwrócić wzrok i nie bać się o nią, a Seba jest tego totalnym przeciwieństwem. 
W maju Sebuś skończył rok, ja powoli myślę o powrocie do pracy, a Wiki od września zacznie przygodę z przedszkolem. To już duża panna, 4-latka, mądra, śliczna i kochana z małymi różkami czasem, ale umówmy się, ideałów nie ma. Tyle o moich cudownych dzieciach. 
U mnie jak zawsze wzloty i upadki. Był moment w którym moje małżeństwo przerosło posiadanie dwójki małych dzieci, praca, dom i brak czasu (a raczej brak zaangażowania, żeby go sobie dać) bez dzieci. Tak czy inaczej ja wylądowałam na psychoterapii. I teraz powiem, że kurczę bardzo dobrze się stało. Pamiętam jaką dało mi to siłę po poronieniu i teraz też widzę jak wiele wynoszę (oczywiście nie dosłownie 😜) z każdego kolejnego spotkania. Uczę się walczyć o siebie, odpuszczać kiedy trzeba, zmniejszać napięcie emocjonalne, opanować oczekiwania i wiele więcej. O psychoterapii też planuję osobny wpis. Niestety nie jest to bez żadnego wkładu. Kosztuje mnie dużo pracy nad sobą, ale warto. I z tym Was zostawię... 
Rodzinka 2+2

Komentarze

Popularne posty