wtorek, 11 grudnia 2018

Figura idealna.

Typem "Top-modelki" nigdy nie byłam i nigdy nie będę. Do swojej figury mam i miałam pełno zastrzeżeń, ale tak patrzę na siebie i myślę sobie, że z tej ciąży wyszłam obronną ręką. No może poza blizną po cięciu cesarskim, która pozostanie na całe życie. Na szczęście jest to miejsce, które zamierzam pokazywać tylko mężowi, więc jakoś da się żyć. Ale wracając do tematu. 
Chciałam napisać post o powrocie do sylwetki, zmianach po ciąży, solidny, analityczny wpis. Jednak myślę sobie, że poszperać w necie i zająć się swoją figurą, każdy umie najlepiej, więc post będzie o mnie. 
Teraz mogę przyznać, że bałam się jak to będzie. Te horrory o przytyciu i pozbyciu się potem nadmiaru kilogramów, straszyły po nocach. Na szczęście nadmiar zginął szybko i nawet nie zdążyłam się nad tym dobrze zastanowić. W ciąży zyskałam głównie brzuszek, więc łatwiej było się go pozbyć, chociaż to, czy tyje całe ciało, czy tylko brzuch, to już chyba sprawa genetyki. Przybrałam 15kg, z czego gdy wyszłam ze szpitala było 8 mniej. Faktycznie początkowa "nieodkładalność" naszego dziecka i co za tym idzie moje ograniczenia w jedzeniu sprawiły, że szybciej znikały pozostałe zbędne kilogramy. W perspektywie stwierdzam, że to jedyny plus "kolek", jeśli można tak w ogóle powiedzieć. Bo ze mnie niestety nie jest ani Chodakowska, ani Lewandowska, a sport ograniczam do minimum. Wyjątek stanowi bieganie. Choć biegam dla regeneracji umysłu, nie dla figury... Jednak sezon biegowy, po cc, był słaby, więc to nie mogło się przyczynić do utraty masy ciała. Pamiętam jak będąc już w ciąży, na początku kupiłam w sklepie jeansy - jeansy IDEALNE (idealne na figurę sprzed ciąży) te wymarzone, wyśnione ... i powiem Wam, że bałam się, że nigdy ich nie założę, ale na szczęście szybko się udało. Bo moja masa ciała, jest już dokładnie taka jak była przed ciążą. Co prawda mogę jeszcze trochę tłuszczyku zgubić, ale i tak już jest ok. Masa ciała sprzed wróciła i stoi w miejscu już od kilku miesięcy. Co prawda waga idealna, to była ta, tuż przed ślubem, 5 lat temu, ale kolejnego nie planuję, więc osiągnąć taki efekt będzie ciężko. Nie znam innej, lepszej motywacji, jak ślub, wesele, wymarzona suknia. Chociaż to różnica tylko lub aż 5kg w porównaniu do obecnej wagi, ale wtedy ani grama tłuszczyku. Ahh, to było piękne. Dobrą motywacją była też miłość. Zakochanie w moim obecnym mężu, ponad 11 lat temu, też sprzyjało "uciekaniu" kilogramów. Żyłam miłością. To nie znaczy, że teraz nie kocham swojego męża, bo kocham nad życie i mam w sumie tej miłości jeszcze więcej, bo jest Wiki, ale wiecie te motyle w brzuchu, och, tak to już się chyba nie da. Zatem muszę poszukać jakiejś innej motywacji. Wasze pomysły??
Mój błogi stan szczęścia w jakim teraz żyję nie sprzyja utracie masy. U mnie stres działa odchudzająco. Nigdy go nie zajadałam, wręcz przeciwnie. Rozczarowanie, tęsknota powodują u mnie totalną niechęć do jedzenia. Niczym posługując się cytatem z jednego z moich ulubionych filmów "Przecież lubisz musli?" "Ale nie jak tęsknię." Zatem teraz, kiedy jestem szczęśliwa, jem normalnie i o stresie nie ma mowy. I oczywiście, jak każda kobieta miewam też chwile, kiedy pochłaniam tabliczkę czekolady, wielki talerz frytek, ale to tylko raz na 28dni, kiedy rządzą mną hormony, a nie zdrowy rozsądek.
Nigdy nie popadłam w skrajne emocje, manię chudości i całe szczęście, bo znam kobiety, które zachodzą w ciążę i nie nienawidzą jej za to, że przytyły. Oczywiście nie oceniam, ale jedno jest pewne, raczej nie zmagały się z niepłodnością, czy też poronieniem.
Żeby nie zakończyć tak, jakoś smutno, to napiszę Wam, że nasza Wiki, podejmuje pierwsze próby stawania na nogach, więc chyba "chodzenie" już całkiem blisko, więc niedługo będzie za kim biegać i pewnie zrobimy całkiem sporo kilometrów, a ja będę mam nadzieję gubić kilogramy.


26 komentarzy:

  1. O, to Wika też szykuje się do zrzucenia wagi? :-D

    Ech, tak. Po pierwszych ciążach też szybciutko dochodziłam do stanu sprzed, a nawet jeszcze lepiej. W moim wieku już się tak nie da. Ale też chyba mniej się tym przejmuję.

    Heh, motyle w brzuchu super sprawa :-) Nie dość, że strach przed utyciem, że w ogóle nie chce nam się jeść, to jeszcze - kurde, jeśli teraz zjem to muszę szybko umyć zęby, bo co jeśli on przyjdzie? Jeśli bedziemy się całować? No to się w sumie jeść nie opłaca :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Wiki na szczęście nie ma co zrzucać. Mama solidnie dba o to, żeby nie musiała zmagać się z nadwagą. Przynajmniej tak mi się wydaje, że karmimy ją rozsądnie. 😉
      Taaa, obstawiam, że po ewentualnej, kolejnej ciąży, już tak łatwo nie będzie. Ale masz rację z wiekiem, jakoś inaczej podchodzi się do wielu rzeczy.
      Motyle w brzuchu i zachowania dokładnie te jak piszesz, wtedy się nie je, wtedy żyje się miłością 😍😉

      Usuń
  2. No i recepta na gubienie kilogramów gotowa 😉 A tak na serio to ja też podłączam się do Twojego posta z prośbą o pomysły 😊 Ja też już wróciłam do wagi sprzed ciąży, ale mam jeszcze zapasy z całego leczenia niepłodności, czyli efekt uboczny tych wszystkich hormonów w tabletkach i zastrzykach 😕 Od razu uprzedzam, że również sport mam ograniczony do minimum, aczkolwiek od wiosny planuję intensywny "spacering" codziennie z wózeczkiem 😉
    PS. Też bardzo lubię ten film 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😘😍 My to już na wiosnę pewnie będziemy na nogach spacerować...
      No i ja wracam do pracy 😢

      Usuń
    2. Na nogach też fajnie 😍 Choć wózek napewno będzie Wam jeszcze potrzebny, bo znając życie małe nóżki nie będą chciały samodzielnie wracać z powrotem, więc w jedną stronę pewnie Wiki będzie pomykać na nogach, a w drugą na kołach 😉
      Ochhh powrót do pracy, jak to szybko zleciało... 😞

      Usuń
    3. Wiadomo z wózka nie rezygnujemy, bo na pewno będzie tak jak piszesz 😉
      Powrót do pracy, masakra... Od nowego roku będę intensywnie myśleć, jak rozwiązać temat opieki nad Wiktorią i już mi to spędza sen z powiek. 😢😢😢

      Usuń
    4. Wyobrażam sobie, że nie będzie łatwo, faktycznie macie ciężki orzech do zgryzienia 🙁 Ja opirkę będę miała, ale mimo, że zostało nam jeszcze dużo czadu to sama jakoś nie wyobrażam sobie powrotu do pracy 😐

      Usuń
    5. Miało być czasu, nie czadu 😊

      Usuń
    6. Naprawdę kompletnie tego nie widzę, ale zapłata opiekunce i tak wyjdzie korzystniej niż urlop wychowawczy, więc do pracy wrócić muszę. Najbardziej mnie stresuje fakt, czy znajdę kogoś odpowiedniego do tej opieki.

      Usuń
  3. No kochana, taki wpis przed Świętami, kiedy to tyle smakołyków będzie do wzięcia? Teraz zaczęłam myśleć, kto zje te wszystkie pierniki, które zrobiliśmy :D
    A tak na poważnie to ja ciążą nie mogę tłumaczyć moich dodatkowych kg, więc pozostaje tylko przyznać się, że ja po prostu tak mam. Tyję dość szybko i mnie pomaga tylko aktywność fizyczna, której ostatnio mi brakuje. Tak jak Ty nigdy nie byłam Miss Model, a żeby być chuda musiałabym żyć cały czas na sałacie. ;) Kiedy starsza córka była malutka, wyglądała niczym z reklamy Michelin, taka tłuściutka była, chyba już Ci gdzieś pisałam ;) Zawsze taka była. Zaczęła chudnąć jak zaczęła chodzić w wieku 10mies - Ona teraz tańczy w balecie i jest chudziutka, a ja jaka byłam taka jestem haha. Ale jak ja mam schudnąć, jak mój mąż nie pomaga. Kupię ciastka to mówi po co kupiłam, jak nie kupię to pyta co jest do kawy i dziwi się, że nic :D:D

    No niedługo Wam się zacznie bieganie za dzieckiem, ale dla mnie to było fajne, bo jednak nie trzeba wszędzie malucha nosić wtedy. Super etap :)) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam, z mężem i czymś do kawy. 😉
      U mnie podobnie, gdybym nie jadła byłoby idealnie, ale jak sobie czasem człowiek pozwoli to ciężko zgubić co za dużo. Choć nie narzekam, bo 68 przy wzroście 178 to chyba całkiem ok 😉
      Faktycznie święta i smakołyki i obżarstwo nie sprzyjają, ale po świętach?
      Bieganie za Wiki mam nadzieję że będę oceniać pozytywnie 😊

      Usuń
    2. Weeeeeź Sesi, i Ty przy takich parametrach narzekasz na figurę? 😁

      Usuń
    3. No wiesz te 63 przed ślubem i płaski brzuszek to był mój ideał. 😊
      Niby parametry ok, ale czuć się dobrze ze sobą to też ważne, a trochę tłuszczyku na brzuszku jest. Ale jak tu się oprzeć czasami jakiejś słodkości... 😛

      Usuń
    4. Oj mam wrażenie, że tylko Ty tak to widzisz, a w oczach innych jesteś właśnie idealna, sama chciałabym mieć takie parametry😜😜😜

      Usuń
    5. No teraz to już w ogóle mam kompleksy :D:D Ja wprawdzie ważę mniej, ale z drugiej strony też jestem dużo niższa ;) Wysokie osoby co by nie mówić dużo lepiej wyglądają z taką np. 5kg nadwagą, bo nadal są wyciągnięte, a nie podobne do kulki ;)
      No tak czy siak, do wiosny już bliżej niż dalej, więc bieganie za Wiki to dobry plan ;) Tak nawet dla zdrowia, wiadomo. A jak przy okazji coś tam spadnie z brzuszka to czemu nie ;) Ja zaczęłam jakiś czas temu ćwiczyć, staram się choć te 15min dziennie w ciągu dnia, gdy mam przerwę i żyję nadzieją, że w następnym roku nie będę płakać w przymierzalni kupując kostium kąpielowy :P

      Usuń
    6. Dobrze wiecie kochane, że najważniejsze to samemu czuć się dobrze ze sobą, a ja się czuję dobrze jak mam płaski brzuch... A teraz nie mam i stąd pomysł, że muszę coś z tym zrobić 😉

      Usuń
    7. Wiem o czym mówisz, mój mąż był zawsze bardzo szczupły i nadal jest szczupły, ale dorobił się małego brzusia ( w sumie to ja go widzę, bo tak w ciuchach to wszyscy się pukają w głowę o jaki brzuch chodzi ;) ) i wiem, że jemu to przeszkadza, bo zawsze miał płaski, a teraz już nie. Gdy ostatnio wpychał się w spodnie od garnituru to mówi "No widzisz co ze mną zrobiłaś"?! :D:D

      Usuń
    8. No trochę tak to właśnie ze mną jest. Jako nastolatka miałem nadwagę, przed liceum udało mi się jej pozbyć i potem było już ok 👌 byłam zadowolona i do tego chciałabym wrócić. To niewiele, ale zawsze dla swojego samopoczucia. 😊
      Mój mężuś ze mną też dorobił się brzuszka, więc to chyba znaczy, że całkiem dobrze o nich dbamy, nie?? 😉

      Usuń
  4. U mnie było tak samo-zaraz po porodzie ważyłam tyle co przed ciąża. Ale co z tego skoro opona na brzuchu została😂😂😂 i pytanie jak te oponę zrzucić??? A urlop rzeczywiście nie sprzyja chudnięciu 😉😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu u Was to ten stres zjadł Twoje kilogramy... Czasem mówią że jak za szybko po porodzie się straci to też ciężej poprawić skórę na brzuszku. Ale wszystko przed nami. Ja w nas wierzę. Jeszcze każda będzie miss. No bo przecież nasze dzieci muszą mieć super mamy. Wszystko dla nich 😉

      Usuń
  5. O, widzisz! Też tak mam, że w stresie prędzej coś zgubię niż nabiorę.
    Ja bym chciała teraz zrzucić jakieś 5 kg...no dobra, 5 kg brzucha ;) Reszta jest w miarę poza tym, że wszystko mi zwisa i powiewa (a dziś na zewnątrz wichura, więc podwójnie...). Plus jeszcze wyprostować garba po ciązy i schylaniu się do Boba i będę piękna i powabna ;)
    Pozdrawiam! PS. W Święta diety nie obowiązują!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, Święta to inny czas 😊
      5 kg? Hmmm... Dokładnie tyle chciałabym się pozbyć, więc mamy wspólny cel. Po nowym roku trzeba się za siebie wziąć! 😁

      Usuń
    2. Zainspirowałyście mnie 🤩🤩🤩 Ja mam target 8kg, a deadline to mniej-więcej czerwiec/lipiec i zaczęłam już dziś od rana 😀

      Usuń
    3. Przed Świętami? No co Ty! 😜 tyle pysznych rzeczy, ale po Nowym Roku to ja też biorę się za siebie. Do pracy trzeba wrócić fit, więc mój ostateczny termin trochę szybciej, tj. maj! Dieta 1000kcal i jakoś pójdzie.

      Usuń
    4. Mam plan zapisać się do klubu fitness...to dopiero będzie szok kulturowy. NIGDY w takim nie byłam i nie wiem jak się zachować :D

      Usuń
    5. Brawo 👏 ja też nigdy nie byłam, ale jakoś tego nie widzę... Nasz rodzinny plan to basen, ale pewnie zbyt często nam się nie uda, ale może chociaż 1-2 w miesiącu.

      Usuń