piątek, 6 lipca 2018

Jak być mamą i nie zwariować.

Minęło już 82 dni od kiedy staliśmy się,  w sensie zmaterializowanym, pełną rodzinką. Za nami burzliwy, trudny czas, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że jestem szczęśliwa. Mimo zmęczenia, mimo potrzeby swobody, mimo kilku rozczarowań i tak to jest to czego właśnie chciałam. Bywają lepsze i gorsze dni, ale widok mojego dziecka każdego dnia i fakt, że ONA w ogóle jest, daje poczucie spełnienia. A to cudowne uczucie ❤️ Kolki pożegnaliśmy już raczej na dobre. Jednak nasza córeczka rozwija się tak szybko, że chyba powoli wchodzimy w ząbkowanie. Na szczęście ból dziąseł nie doskwiera codziennie i łatwiej go opanować w porównaniu do kolek. Poza tym Wiktoria jest wspaniała, śpi od 23 do 8 rano. Potrafi na chwilę zająć się sobą, co daje mi większą swobodę. Spędza czas w swoim leżaczku, śmieje się, gaworzy, towarzyszy mi w niektórych czynnościach, więc może nawet niedługo uda mi się gotować i sprzątać, kiedy jesteśmy same, bez naszego taty. 😉 Na razie udaje mi się tylko pozmywać, czasem odkurzyć, posprzątać po kąpaniu, coś zjeść, ale dobre i tyle. 😊 Niestety jeśli chodzi o spanie, to nadal w nocy jest to nasze łóżko, a w ciągu dnia przeważnie mój brzuch, choć zdarzają się wyjątki, ale mam nadzieję, że i to z czasem zmienimy. Wiki rośnie w zaskakującym tempie, ma już 72cm i 5700g. Nie nadążam z jej garderobą, bo na długość szybko wyrasta, a jak dobre na długość to przeważnie za szerokie, ale cóż taka dlugonoga laska nam rośnie. Póki zdrowo to niech rośnie, tylko mamie szkoda tych wszystkich pięknych ciuszków, z których tak szybko wyrasta... 

A propos zdrowia... Na zakończenie naszych chorób i w ramach mojego prezentu urodzinowego wybraliśmy się na jednodniowy wypad nad morze. Trochę się obawialiśmy jak to będzie, ale było super. Wiktoria była niesamowita. Obudzona o 6 pozwoliła się przebrać i nie żądając mleka, wsadzona w fotelik zasnęła ponownie. Obudziła się o 8 na karmienie, które zaliczyliśmy u moich rodziców, bo to po drodze. I zaraz po jedzeniu zasnęła ponownie, przesypiając całą drogę. Na miejscu było kolejne karmienie, a potem spacer. Wiki chwilami spała, a chwilami grzecznie leżała w wózku i patrzyła na nas swoimi wielkimi niebieskimi oczami. Powrót też był spokojny, bez żadnych ekscesów. Więc wyjazd można zaliczyć do bardzo udanych. Przed podróżą zaopatrzyliśmy się w podgrzewacz samochodowy do butelek i był to strzał w dziesiątkę, bardzo przydatny atrybut podróży jednodniowych z maluszkiem karmionym butelką. 

Ale się rozpisałam, ehh... A post właściwie miał być o tym jak być mamą i nie zwariować, więc do rzeczy.

U mnie jest już lepiej, ale wiem, że muszę się pilnować, żeby nie zmęczyła mnie rutyna i żebym nie pogubiła się w swoich myślach. Jeśli Twoje dziecko jest bardzo wymagające, musisz robić coś dla siebie, żeby nie sfiksować. Przede wszystkim pozwól sobie pomóc, nie staraj się być "matką polką" i nie udawaj, że ze wszystkim dasz sobie radę sama, bo jeśli trafi Ci się temperamentny dzidziuś to szybko wysiądziesz, nawet nie fizycznie, ale psychicznie na pewno. Więc od początku dopuść tatę do maluszka. Ponieważ u nas kobiet tryb matka działa z automatu wspieraj faceta, który musi się wszystkiego nauczyć, ale nie ograniczaj go. W ten sposób zobaczysz, że on też radzi sobie z dzieckiem, nie robi mu krzywdy i z czasem pozwolisz sobie na to, aby zostali sami, a Ty będziesz mogła zrobić coś dla siebie. Pójść do fryzjera, zająć się swoim hobby, cokolwiek co pozwoli na chwilkę odciąć się od pieluch i płaczu. Pamiętaj, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Ja od początku starałam się angażować męża. Test samotnej opieki taty nad Wiktorią mieliśmy szybko i niespodziewanie, bo jak Wiki miała miesiąc to zmarł mój dziadek i jechałam na pogrzeb i byłam zmuszona zaufać mężowi, że da radę. I dał. Test zdał na 5 i teraz spokojnie mogę wrócić do swojej pasji, biegania, zostawiając Wiktorię z tatą na godzinkę. Oderwanie na moment,  buduje moją psychikę i pozwala odzyskać harmonię i wewnętrzny spokój. Taki reset dla mózgu. 😊 

Domyślam się, że w głowie każdej mamy często pojawia się taka myśl, że jest złą matką, bo nie zajmuje się dzieckiem 24h albo czai się strach, że dziecko zgubi poczucie bezpieczeństwa, bo nie ma przy nim mamy, albo będzie obojętne wobec opiekuna. Nie bój się, Twoje dziecko woli Ciebie zadowoloną niż sfrustrowaną i wie, że tylko u Ciebie jest najlepiej, więc nie da się odstawić na boczny tor. U nas młoda po dwóch godzinach z tatą, pomimo, że ten wspólny czas spędzają z uśmiechem i tak chce do mnie, więc wiem, że jestem dla niej najważniejsza. 😊 

Tak więc pamiętajcie o sobie drogie mamy i nie dajcie się zwariować.


niedziela, 1 lipca 2018

Wyznanie miłości. Kocham Cię córeczko.

Blog jest miejscem, które poznało moje smutki, łzy, cierpienie, ale też rodzącą się radość i uśmiech. Zna moje chwile słabości i wybuchy optymizmu, dlatego zachowam te treści na długo... Chciałabym, aby kiedyś moja córka przeczytała to wszystko i dowiedziała się, jak walczyliśmy o Nią oraz ile znaczył dla nas jej braciszek. W związku z tym pozwolę sobie na bardzo osobisty wpis. Post kierowany do mojego dziecka, cudu naszej miłości...

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Emocje, stres, czy choroba afektywna dwubiegunowa?

Nie tak wyobrażałam sobie te chwile, kiedy zostanę mamą. Wydaje mi się, że życie doświadcza nas bardziej niż innych. Mąż wciąż powtarza, żeby widzieć tylko pozytywy, ale ja nie potrafię. Wpadam w jakąś pułapkę czarnych myśli i wydaje mi się, że zawsze już tak będzie. Kiedy udaje nam się wyprostować jeden problem, zaraz szybko pojawia się kolejny, a ja czuję, że moje rezerwy wytrzymałości się wyczerpują. Wiadomo, że nie myślałam, że będzie tylko różowo. Jednak świat, który karmi nas kolorowymi, słodkimi obrazkami maleństw i ich zadowolonych rodziców, niejako daje podstawę do tego, aby myśleć, że tak właśnie będzie.

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Nigdy nie mów nigdy.

Kiedyś bardzo spodobało mi się to stwierdzenie i posiadam nawet taki napis na ścianie, aby często sobie to uświadamiać, jednak wciąż łapię się na tym, że zarzekam się: "że ja nigdy", a potem nagle wychodzi zupełnie inaczej... ehh... ale do rzeczy.

środa, 30 maja 2018

Formalności po urodzeniu dziecka.

Na razie macierzyństwo pochłania mnie w pełni, więc czasu brak na wszelkie posty o nas. Choć przemyśleń jest sporo. Jak tylko nauczę moje dziecko sypiać w dzień, nie tylko w moich ramionach to napiszę nieco więcej o tym, jak się czuję jako mama.
A na razie podrzucam Wam informacje zebrane przeze mnie na temat wszelkich formalności, jakie trzeba załatwić po urodzeniu się dziecka. Mam nadzieję, że przydadzą się one moim ciężarnym "przyjaciółkom bloggerkom" Powodzenia drogie mamusie :)

środa, 9 maja 2018

Początki naszego rodzicielstwa

Wybaczcie, że tak mało aktywności na blogu, ale dziecko zmienia wszystko. A takie wyczekane, wymarzone, upragnione, jak nasza Wiki, tym bardziej staje się całym światem i tylko dla "tego świata" chcesz poświęcać swój czas. Ale to oczywista, oczywistość. 
Zatem przejdźmy do uroków mojego macierzyństwa...

czwartek, 26 kwietnia 2018

Tak bardzo nie mogłam się Ciebie doczekać.

Marzyłam o tym dniu, kiedy usiądę przed laptopem, zacznę pisać kolejny post, a obok mnie będzie leżała moja mała córeczka, mój Skarb, miłość mojego życia. 
Od śmierci Igorka minął ponad rok, ale ja mogę śmiało powiedzieć, że "Odzyskałam wiarę w marzenia." Moje marzenie ma piękne, cudowne oczka, czarujący uśmiech i najsłodsze na świecie rączki i nóżki. Nic więcej do szczęścia nie potrzeba.
Nie spodziewałam się tak szybko ją zobaczyć, ale był i jest to najwspanialszy widok każdego dnia.
A wszystko zaczęło się tak...

czwartek, 5 kwietnia 2018

W oczekiwaniu na 37+

Minęły Święta, a my tuż po, mieliśmy wizytę u lekarza. 
35 tydzień 3 dzień. 
Najpierw wykonane KTG: czynność skurczowa macicy w porządku, pojedyncze, delikatne skurcze, ale jeszcze nie porodowe. Serduszko Naszego Maleństwa jak dzwon, bije prawidłowo. Jednak kolejne badanie nie przyniosło już tak radosnych wieści. Doktor zbadał szyjkę i padły słowa, których chyba jeszcze się nie spodziewałam. Szyjka zamknięta, ale skraca się, rozpulchniona, Młodej spieszy się na Świat, ponieważ już bardzo mocno uciska główką na szyjkę. Później badanie USG, tam wszystko w porządku. Wiktoria waży 2,5kg, pozostałe wymiary też prawidłowe. Moja mała kruszynka ze swoimi długimi nóżkami :).

sobota, 24 marca 2018

Wracają wspomnienia, pierwsza rocznica...

Za mną przerywana okresami bezsenności, długa, ciągnąca się noc. Dziś mija dokładnie 365 dni od najgorszych słów usłyszanych w moim życiu: "serduszko nie bije".

wtorek, 20 marca 2018

Formalności po stracie oraz prawa przysługujące rodzicom po śmierci dziecka.

Dyskusja pod jednym z postów na blogu, który obserwuję "Droga nie na skróty." natchnęła mnie do napisania tego postu. Jeśli jesteś mamą lub tatą dziecka utraconego i los sprawił, że trafiłaś/eś na tego bloga szukając informacji o tym, co dalej, to liczę na to, że ten post pomoże Tobie odnaleźć się w formalnościach związanych z prawami, jakie przysługują rodzicom po poronieniu.

niedziela, 18 marca 2018

Pluszowy miś - kołysanki/piosenki dla dzieci.

Przyczepiło się i nie chce wyjść z głowy, ale jak śpiewam to Młodej się podoba, bo się uspokaja. Może po porodzie też będzie to lubiła. Bardzo wiele razy śpiewałam to mojemu bratankowi, jak był malutki i pomagało zwrócić jego uwagę i wzbudzić uśmiech :)

wtorek, 13 marca 2018

Jesteś w ciąży i stajesz się niewidzialna.

Mój brzuszek raczej nie jest już niewidoczny, więc przyznam, że ostatnio zdarza mi się testować nasze społeczeństwo, pod kątem spostrzegania kobiet w ciąży i ewentualnej uprzejmości ze strony ludzi nas otaczających.

środa, 7 marca 2018

Ten lęk nigdy nie minie.

Wiedziałam, że ciąża po poronieniu nie będzie normalna, typowa, w pewnym zakresie beztroska. Jednak nie przypuszczałam, że psychicznie będą to tak trudne miesiące. Skojarzone z lękiem, obawą i ciągłym doszukiwaniem się potwierdzeń, że na pewno wszystko jest w porządku.

sobota, 3 marca 2018

Kopniaki dające szczęście.

Zostały nam już tylko i aż dwa miesiące. Trzeci trymestr to coraz większe wyzwania względem aktywności przyszłej mamy. Nie mam na co narzekać, ponieważ nie męczą mnie żadne dolegliwości, ale nawet zwykły spacer to już większy wysiłek niż dotychczas.

sobota, 24 lutego 2018

Ciąża w aplikacji.

Właściwie nie żyjemy już bez telefonów, tabletów i komputerów, więc czemu by nie korzystać z tych cudów techniki do obserwacji przebiegu ciąży i rozwoju maleństwa.
Przedstawię Wam dziś trzy aplikacje na androida, z których korzystam i jestem bardzo zadowolona.

czwartek, 22 lutego 2018

Ciąża - cudowność 9-ciu miesięcy.

Każda z nas spotkała się pewnie ze stwierdzeniem, że ciąża to najcudowniejsze 9 miesięcy. Wszystkie matki, kobiety, mówią ciężarnej, że ma odpocząć, wyspać się "na zapas", bo potem to już tylko gorzej. I pewnie jest trochę racji w tym, co mówią, ponieważ pojawienie się nowego członka rodziny, wymagającego pełnej opieki to duża rewolucja w życiu rodziców. 

poniedziałek, 5 lutego 2018

Wyprawka dla noworodka.

Jedno z ciekawszych zajęć dla przyszłej mamy. Szukanie, wymyślanie i podziwianie nowych, ślicznych, ubranek, mebelków itp. rzeczy, które będą potrzebne jak maluszek pojawi się na świecie. 

środa, 31 stycznia 2018

Czas ucieka jak szalony.

Nie chciałam wierzyć w to, że czas zacznie płynąć szybciej, ale doświadczam tego coraz częściej. Czuję się dobrze, ale szybciej się męczę, wiele rzeczy muszę robić z podejściem na kilka razy. Pewnie to też moja ostrożność nie pozwala mi funkcjonować na pełnych obrotach, ale tak czy inaczej każda czynność zdaje się pochłaniać więcej czasu niż dotychczas. 

czwartek, 4 stycznia 2018

Jeszcze tylko 4 miesiące.

Za nami 5 miesięcy ciąży. Podobno teraz czas będzie mijał zdecydowanie szybciej. Dziś mieliśmy tzw. USG połówkowe. Nasze Maleństwo ma się dobrze, nie ma powodów do niepokoju. Na poprzedniej wizycie Doktor podał Nam płeć, ale nie w 100% stąd nie chciałam Wam tego pisać wcześniej. Ale teraz potwierdził i raczej nie ma mowy o błędzie.