Co znajdziesz na blogu:

wtorek, 3 października 2017

Czekamy na Ciebie.


Wizyta za Nami... ale po kolei...


Stawiliśmy się w gabinecie o umówionej porze, poczekalnia pełna kobiet i par. Dziwnie, bo zawsze może jedna, ewentualnie dwie osoby. Okazuje się, że mieli awarię i opóźnienie sięga prawie godziny. No nic czekamy. Serce bije coraz mocniej, w głowie tysiące myśli, a serce wali jak oszalałe ... co będzie? co usłyszę? co zobaczę?

W poczekalni pojawiają się małżeństwa z dziećmi. Zawsze mnie to zastanawia, czemu zabierają te maluchy ze sobą? No, ale cóż ich wybór. Patrzę na te dzieciaczki i myślę o moich, o wszystkich i w myślach błagam Boga, żeby nie robił mi tego kolejny raz.



Mija ponad godzina, w końcu wchodzę do gabinetu, lekarz spisuje wyniki i przystępujemy do badania. Boję się obrazu USG, obawiam się tego co zobaczę, ale patrzę, przecież chcę widzieć mojego maluszka. No i widzę, jest bije serduszko. Nadal bije !! Hurrrra!! Słyszę od doktora, wszystko w porządku, potem słyszę serduszko mojego Skarba i jest cudownie, najmilszy dźwięk dla uszu. Kiedy się ubieram dziękuję Bogu, że tak przebiegała ta wizyta, że nasz cud miłości ma się dobrze. DZIĘKUJĘ !!


Po badaniu pytam doktora o badania prenatalne, mówi, że nie ma wskazań, ale jak Pani chce to zróbmy, jeśli ma Pani być bardziej spokojna. Myślę sobie ... sprawdźmy, chcę wiedzieć. Przecież, właściwie w dzisiejszych czasach, każda kobieta powinna wiedzieć, czy jest dobrze i mieć poczucie, że zrobiła wszystko żeby było dobrze.


Wychodzę szczęśliwa, mąż czekający na korytarzu zdaje się już wzrokiem zadawać pytania, uśmiecham się i daję do zrozumienia, że wszystko ok. Cieszy się, razem ze mną. Umawiamy się na wizytę za trzy tygodnie i wychodzimy uspokojeni.


Jestem szczęśliwa, bardzo szczęśliwa i niech już tak zostanie. Czekamy na Ciebie Nasz Skarbie <3

2 komentarze:

  1. Wspaniale, gratuluję i życzę Wam wszystkiego co najlepsze, oby Wasze pragnienie za kilka miesięcy spojrzało Wam w oczy i mogło się w Was mocno wtulić <3

    OdpowiedzUsuń