czwartek, 13 września 2018

Nowy etap

W miniony poniedziałek odbył się nasz ostatni spacer w gondoli, kiedy następnego dnia poszliśmy już ze spacerówką poczułam, że coś się zmieniło. I nie chodzi tylko o wózek. Zrozumiałam, że przeszliśmy na kolejny poziom, że moja mała córeczka ma za sobą jakiś etap życia i rozpoczyna następny. Przyznam, że w sercu pojawiło się takie drobne ukłucie, że moje dziecko tak szybko rośnie i ten czas płynie tak szybko. 
W gondoli Wiktoria wydawała się duża, bardzo duża, a my widzieliśmy, że jest już jej niewygodnie. Poza tym zrobiło się też troszkę niebezpiecznie, bo nasz maluch rzuca nóżkami i obraca się na boki, więc nóżki zaczęły lądować na brzegach wózka, stąd pojawił się strach w naszych oczach, bo przecież wystarczy chwila nieuwagi, a o nieszczęście nie trudno.
W spacerówce zaś Wiktoria jest taka drobniutka, pasy mocno skrócone, żeby mogła być przypięta. Nóżki ledwie wystają, choć Wiki to spora dziewczynka, myślę, że już ponad 76 cm długości.

Każdy dzień jest już zupełnie inny, niż jeszcze kilka tygodni temu. Oczywiście są lepsze i gorsze, ale tych lepszych jest zdecydowanie więcej. Wiktoria kombinuje już na wszystkie sposoby, jak siadać, jak się przemieszczać i obracać o 180 stopni. Swoimi malutkimi łapkami chwyta wszystko co jest w pobliżu, po czym przeważnie każda z tych rzeczy ląduje w jej buzi. Cóż wszystkiego trzeba spróbować. Te same rączki, które chwytają różne zabawki, odpychają nasze ręce od butelki, aby trzymać ją samemu, a ja, wierzcie lub nie, słyszę w głowie tekst, który pewnie będzie nam towarzyszył, kiedy tylko Wiki zacznie mówić: "Ja, siama." Zauważyłam, że nasze dziecko potrzebuje już także własnego świata, nie tylko nas, ponieważ są chwile, w których woli swoje zabawki, niż rozmowy z rodzicami. Mamy swój nowy rytuał, czytamy sobie książeczki dla dzieci, wiersze Tuwima, czy ostatnio spotkaną kolekcje Disney Urszuli Kozłowskiej uczącą kształtów, literek, zwierząt czy pór roku. Mam nawet zdjęcie jak Wiki sama trzyma książeczkę w rękach i dzielnie czyta. Słodki widok.

Rozszerzanie diety idzie nam nieźle. Wyeliminowaliśmy jeden posiłek mleczny na rzecz warzywnych obiadków. Nasza córeczka zjada je ze smakiem. Cieszy się kiedy zakładamy śliniak, bo już wie, że zaraz będzie obiadek. Smakują jej też soki owocowe rozcieńczone wodą, bo niestety musy owocowe jakoś nie przypadły do gustu. Cieszę się zatem, że chociaż wypija te soki, bo w końcu idzie jesień, a odporność warto wzmocnić. Co jakiś czas dokuczają nam ząbki. Ślina jest wtedy wszędzie, a Wiki jakby mogła wsadziłaby do buzi obie swoje dłonie. Jedyny gryzak jaki pasuje naszej córeczce to silikonowa szczoteczka do zębów, inne jej nie zadowalają. W trudnych chwilach stosujemy żel łagodzący, ale pomaga tylko na chwilkę. Cóż to też jest etap, który trzeba przetrwać niczym kolki. Choć myślę, że w ostateczności można podać lek p/bólowy (ibuprofen) i nawet ząbkowanie da się pokonać, więc to jednak nie to samo co kolki.

Wiktoria bardzo się zmieniła, odnoszę wrażenie, że odbiera już dokładnie emocje i dostosowuje się do otoczenia. Bardzo reaguje na mój nastrój, więc staram się być nastawiona wyłącznie pozytywnie.
Wiki to skóra zdjęta z taty, chociaż ma kilka cech moich. Niektóre minki, jakie robi to cała ja. Jednak podobni są z tatą do siebie, jak dwie krople wody. No i dobrze, bo mam przystojnego męża, więc Wiki to mała ślicznotka.

Po tych kilku miesiącach, ze 100% pewnością mogę powiedzieć, że z małym dzieckiem nie ma czegoś takiego jak plan. Dzień zaczyna się po przebudzeniu i możesz być pewna, że nie będzie taki, jaki byś chciała. Kiedy mimo wszystko ułożysz coś sobie w głowie, to na pewno, tym razem Twoje dziecko pójdzie spać o innej porze, będzie miało inne potrzeby, albo aktualnie nie będzie miało ochoty na jazdę autem, czy bieganie z Tobą po sklepach. Więc oduczyłam się planować, a plany jakiekolwiek dotyczą tylko męża i tego co ewentualnie ma zrobić po powrocie z pracy, bo ja nie dałam rady. Partnerstwo i wsparcie to podstawa, szczególnie jeśli obok nie mamy babci, ani cioci, która pomoże.

Jestem mamą, stało się, mamą na pełen etat, spełnione marzenie, a ja dorosłam jeszcze bardziej, bo jestem odpowiedzialna za kogoś i żyję też dla kogoś, choć ten ktoś buduje i tworzy już swoje życie i zaczął właśnie kolejny etap. Szczęście, że tych etapów, kiedy jeszcze będę jej potrzebna trochę jest przed nami.


14 komentarzy:

  1. Rozumiem skąd takie ukłucie w sercu - mam tak zawsze jak maluszek nauczy się czegoś nowego. Niby fajnie ale uświadamiam wtedy sobie że już nigdy nie będzie taki malutki i nieporadny jak przed tym...

    OdpowiedzUsuń
  2. Te dzieci tak szybko rosną, że czasami mnie to aż przeraża, bo ten czas tak szybko ucieka... Dlatego nie rozumiem osób, które zatracają się w pracy czy zaniedbują dzieci poświęcając czas na inne rzeczy, bo to są bezcenne chwile, które nigdy już nie powrócą, można je jedynie dobrze zapamiętać i uwiecznić w obiektywie 😊
    Jesteś fajną mamą 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😘
      Faktycznie pozostają zdjęcia i filmiki, ale to nie to samo, więc staram się nie tracić żadnej chwili, w końcu dla niej jestem na macierzyńskim i myślę, że wykorzystujemy ten czas maksymalnie. Czasem chciałabym tego starego życia, w sensie innego planu dnia, ale jak widzę ten uśmiech, czuję te małe rączki to nie ma już nic piękniejszego na świecie 😍

      Usuń
    2. Super, że jesteś szczęśliwa 😍😍😍 Cieszę się razem z Wami 😘❤

      Usuń
    3. Też nie długo weźmiesz szczęście w ramiona i nie będziesz chciała wypuścić ❤️❤️❤️

      Usuń
    4. Ja będę ryczeć jak bóbr na porodówce jak ją zobaczę 😭😉 Oczywiście będę ryczeć ze szczęścia, ale już powiedziałam mężowi, że ma wziąć ze sobą chusteczki dla mnie, bo znam siebie i wiem, że nie ogarnę sytuacji, w szczególności, że nawet jak teraz o tym myślę to już robi mi się miękko na sercu 😊😊😊

      Usuń
    5. Ja miałam łzy w oczach, łzy szczęścia, kiedy mi ją przynieśli. A teraz, chociaż czasem daje w kość, to potrafię patrzeć na nią i ryczeć, ryczeć ze szczęścia, że JEST 😍
      A u Was już tak blisko, już nie mogę się doczekać razem z Wami 😍 😘

      Usuń
    6. 😍😍😍 Nie mogę się jej doczekać 😍 Czasem po prostu nie wierzę, że to szczęście w końcu po takim czasie spotkało również mnie... ❤

      Usuń
    7. Największe marzenia idą bardzo wolno, bo są duże, ale zawsze kiedyś przychodzą ❤️😊

      Usuń
    8. Piękna myśl ❤ I w sumie prawdziwa, tylko nie zawsze była przez nas rozumiana i akceptowana 😐 Najważniejsze, że to już za nami 😘

      Usuń
    9. To prawda, czekanie bywa trudne, fajnie, że już się doczekaliśmy i my i Wy :)

      Usuń
  3. Kolki to chyba najgorsze co może być:(( u nas na początku pomagały te masaże które poleciłaś ale potem było coraz gorzej. Dziś mamy diagnozę:nietolerancja laktozy i nowe mleczko. Wierzę że będzie już lepiej.
    Wiki to duża dziewczyna, az nie mogę uwierzyć że ten czas tak szybko leci. Dopiero co pisałaś o narodzinach :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę, żeby już teraz było wszystko w porządku i żeby mleczko pomogło. 😊
    A mogę wiedzieć w jaki sposób postawiono tą diagnozę?
    Oj, tak Wiki urosła szybko, szybciej niż myślałam, a czas śmiga.

    OdpowiedzUsuń