piątek, 14 września 2018

Rodzeństwo

Temat rzeka. Rodzeństwo: Brat, siostra, dla jednych jedna z najbliższych osób na świecie, a dla innych udręka, rozczarowanie i problem...
Ja mam szczęście, należę do tych pierwszych. Mam brata, starszego ode mnie o kilkanaście lat, ale skoczyłabym za nim w ogień i jestem pewna, że on za mną również. Oboje mamy swoje rodziny, swoje życia, plany, marzenia i własne zdanie. Możemy widywać się tylko kilka razy w roku, rozmawiać przez telefon raz czy dwa w miesiącu, ale wiemy, że mamy siebie i wystarczy jedno słowo, żeby rzucić wszystko i być dla siebie, kiedy jesteśmy potrzebni. Takiego rodzeństwa życzę każdemu. 

Nawet jeśli nie jest tak, jak w moim przypadku to myślę, że warto mieć kogoś na tym świecie, kogoś z kim łączą nas więzy krwi. Wiadomo, że w każdej chwili i każdemu może się coś stać, ale zakładając naturalną kolej rzeczy, kiedy zabraknie rodziców, rodzeństwo sprawia, że nie jesteśmy sami. 

Ja przekonałam się wiele razy, że można mieć wspaniałego męża, przyjaciół, ale brat to brat. Rodzina, ta najbliższa zna nas od zawsze i potrafi zrozumieć więcej niż ktokolwiek inny.

Zdarza się, że rodzeństwo może okazać się przysłowiowym: "wrzodem na d." i wtedy trzeba zrobić wszystko, żeby ten wrzód usunąć, jednak myślę, że są to bardzo jednostkowe przypadki. Pozostałe negatywne odczucia wobec sióstr czy braci mogą wynikać z różnicy zdań, czy ich sposobu życia, zazdrości, sposobu traktowania przez rodziców, ale to nie skreśla rodzeństwa na zawsze. Przecież nie spędzamy z nim całego swojego czasu, ale wiemy, że są, że na pewno możemy na nich liczyć, choć teraz wydaje nam się, że nie. Jednak w obliczu trudnej sytuacji brat czy siostra staną na wysokości zadania i będą tam, gdzie ich potrzeba.

Zawsze marzyłam o dwójce dzieci... mam/miałam troje, ze czego dwójka odeszła za wcześnie. Ciąża po poronieniu była trudna, obarczona lękiem, niepewnością. W tej chwili nie wyobrażam sobie kolejnej, bo te wszystkie wspomnienia wracają, ja nigdy nie zapomniałam. Mimo wszystko coraz częściej myślę o tym, żeby Wiktoria nie była jedynaczką. Wiem, ma swoje rodzeństwo w niebie, ono zawsze będzie ją chronić, ale chciałabym, żeby tu na ziemi, też nie była sama, żeby miała kogoś, kto pozostanie z nią, gdy nas kiedyś zabraknie. Chcę, żeby nasza miłość była w dwóch duszach, które będą miały siebie. Czy Bóg da nam tę szansę? Szansę dla nas na kolejny cud i szansę dla Wiki na bratnią duszę? I wice wersa oczywiście! To nadal nie może być ktoś zamiast, tylko nowa, własna, niezależna osobowość, która będzie miała wspaniałą starszą siostrę. Ehh, marzenia...

Jednemu dziecku można dać wszystko o czym marzy, przy dwójce, jeśli nie zarabiamy milionów, trzeba wiązać koniec z końcem i czasem iść na kompromis, ale czy kasa ma większą wartość niż bezwarunkowa rodzinna miłość? NIGDY

Wiem, że kiedyś podejmiemy walkę o dziecko, o nasz kolejny Skarb i o rodzeństwo dla Wiki. Będziecie w tym dalej z nami?

8 komentarzy:

  1. Jestem jedynaczką. Zawsze nad tym ubolewałam. Tym bardziej, że postrzega się jedynaków jako egoistów. Nic bardziej mylnego. Powiedziałabym, że jest wręcz przeciwnie. W związku z tym marzyłam o dużej rodzinie, o 3 dzieci i się udało. Serce mi rośnie, gdy widzę jak się kochają. Między moimi najstarszymi córkami są dwa lata różnicy. Wiadomo, że nie zawsze jest kolorowo i konfliktów nie da się uniknąć, ale... Już o tym kiedyś pisałam, więc się powtórzę. Gdy Wika była w 1 klasie, wezwano mnie do pani pedagog. Okazało się, że Wika traktuje Oliwię nie jak siostrę, ale... jak córkę! Nie miałam o tym pojęcia, bo nigdy nie wymagałam od niej pomocy przy siostrze.
    Po latach bałam się, że nie zaakceptują Tamalugi, bo różnica wieku kolosalna. Bez sensu się bałam, bo kochają ją jak wariatki! Boszszsze jak ja żałuję, że nie mam rodzeństwa...
    Nic nie jest przesądzone. Wika się udała i wszystko jest OK,więc nie ma powodu żeby nie marzyć o rodzeństwie dla niej. Życzę wam tego z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekujemy 😊 😘
    Faktycznie rodzeństwo to Skarb. Mój brat choć starszy też jest najlepszy na świecie i zawsze był.
    Fajnie, że Twoje dziewczyny są tak za sobą 😊
    A konflikty? Nie może być tak, żeby ich nie było, ale gdzie jest miłość nie ma powodu do obaw.
    Cieszę się, że spełniłaś swoje marzenia o rodzinie 😊
    A co do jedynakow i egoizmu, mit, jak wiele innych. Egoizm zależy już raczej od wychowania i charakteru, nie od ilości rodzeństwa. Tak myślę

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie jest mieć rodzeństwo, mimo że czasem są różnice zdań czy jakieś "ciche dni" to naprawdę warto mieć kogoś takiego blisko. Super, że masz z bratem tak dobre relacje 😊
    Ja myślę, że napewno warto jest podjąć walkę jeśli będziesz czuła się na siłach, Wikusia urodziła się zdrowa i ciąża generalnie też przebiegła bez większych komplikacji (oczywiście pomijam strach o nią, ale to było raczej generowane przez Twój umysł, bo ciąża przebiegała prawidłowo). Wiadomo, że nigdy nie przewidzimy co się może wydarzyć, ale jeśli teraz się udało to drugi raz też napewno się uda 😘😘😘 I ja napewno tu będę z Wami 😊❤
    PS. Ja też myślę, że kwestia egoizmu u jedynaka zależy od wychowania, tutaj główną rolę grają rodzice i to od nich zależy na kogo wyrośnie ich dziecko. Znam kilku jedynaków i naprawdę trudno by mi było wrzucić wszystkich do jednego wora 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że Ty będziesz tu z nami to nawet nie wątpię :* Masz rację w tym co piszesz i na pewno spróbujemy, ale chyba jeszcze nie teraz... Na razie chcę dać wszystko, co mogę Wiktorii i być dla niej, tylko dla niej. :)
      A co do egoizmu to dokładnie tak, to tylko kwestia wychowania. Nie można oceniać stereotypowo.

      Usuń
  4. Podejmując decyzję o adopcji wiedzieliśmy, że chcemy dwoje dzieci. Ja niestety jestem jedynaczką i zawsze było mi z tym źle, ale cóż, rodzice też starali się o mnie bardzo długo i Boża w tym zasługa, że w ogóle się urodziłam. Na drugie dziecko szans nie było. Rodzice moi, szczególnie mama, była tak wyczulona na sprawy egoizmu wśród jedynaków, że przekręciła mnie chyba aż za bardzo w drugą stronę ;) Czasem jestem zbyt empatyczna, biorąc na siebie ciężar czyjegoś życia, dźwigając przy tym swoje problemy. Ale wolę w tę stronę, dzięki temu jestem jaka jestem. Dzieci mogą być egoistami mając rodzeństwo, wszystko zależy od wychowania.
    Życie ułożyło się dla nas zaskakująco, nie mieliśmy dzieci tyle lat, a potem w ciągu roku już dwoje. Nie było łatwo. Ba! Było bardzo ciężko, ale dziś patrząc na dziewczynki widzę jak inaczej się rozwijają niż rówieśnicy, którzy rodzeństwa nie mają. Choćby z egoistycznego punktu widzenia - razem się bawią, nigdy nie nudzą, a my mamy czas na kawę ;) Ale nic na siłę. Człowiek może być gotowy na dziecko, ale na ciążę niekoniecznie po tym co przeżyliście. Czasem Bóg podpowiada lub sam rozwiązuje takie trudne sprawy, czego i Wam życzę. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i Bóg i los dadzą nam znać, kiedy nastąpi ten moment, żeby znowu powalczyć :)
      Jesteś zatem idealnym przykładem, że wszystko zależy od wychowania. Z tą empatycznością rozumiem Ciebie w 100%, czasem to trudne, ale chyba też wolę w tą stronę.
      Cieszę się, że spotkało Was tak ogromne szczęście, dwie wspaniałe dziewczynki i że daliście radę i dajecie :)

      Usuń
  5. Ja mam siostrę starszą o 3 lata. Mój mąż jest jedynakiem i dzięki temu mogę zaobserwować, jaka to jest różnica. Pominę już fakt, że moja teściowa wychowywała męża jakby był pępkiem świata i zajmuje mi to do dziś, żeby go naprostować, że tak nie jest ;) Ale tak jak piszesz, rodzeństwo to siła, choćby nie wiem co się działo. Między mną a siostrą z racji wieku bywało różnie, czasem mocno szorstko w okresie dojrzewania, ale w dorosłym życiu nasze relacje pogłębiły się i choć często się spieramy to wiem, że cokolwiek się nie stanie możemy na siebie liczyć. Mój mąż jest sam i on wielu kwestii nie rozumie. Nie rozumie jak możemy się pokłócić na śmierć i życie i za godzinę dzwonić do siebie z głupim pytanim co tam masz dziś na obiad. "Przecież ona Ci powiedziała tak i tak, jak możesz po tym z nią normalnie rozmawiać?!". Ano mogę, bo to moja siostra, a poza tym zostałyśmy wychowane tak, że lepiej sobie powiedzieć co leży na wątrobie i nie żywić później urazy.
    Nie wiem, czy zdecydujemy się na rodzeństwo dla Jagody. Mój mąż bardzo by chciał, ale mnie przeraziło to co się stało ze mną po porodzie i jak bardzo czułam się osamotniona wśród tylu otaczających mnie ludzi.. Nie wiem, naprawdę nie wiem.
    Ale wiem, że będę tu z Wami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często się mówi, że "z rodziną najlepiej na zdjęciu" a to nie prawda. Jak jest naprawdę źle to zostaje tylko rodzina, przyjaciele choć najlepsi, potrafią się odsunąć.
      Ja z bratem się nie kłócę, bo tak się składa, że mamy podobne charaktery, podobne zdanie i nie mamy potrzeby się spierać. Ale tak jak piszesz rodzeństwo to rodzeństwo, można się pokłócić na śmierć i życie, a później zwyczajnie rozmawiać, bo trzeba wyrzucać to co złe, nie kumulować. 😊
      A co do drugiego dziecka, ja wiem, że bym chciała, ale boję się ciąży, strachu i trochę też tego co było jak Wiki się urodziła, ale jakoś tak myślę, że przecież kolejny raz nie musi tak być. Wiadomo w ciąży będę się bać, bo śmierć Igora jest w moich myślach, sercu i wcale nie boli mniej, ale co do czasu po porodzie to myślę sobie, że już wiem, że nie musi być różowo, że może być ciężko i spróbuję mieć inne nastawienie.
      Chociaż to narazie odległy temat, bo na pewno nie zdecyduje się na ciążę wcześniej niż za dwa lata.
      Mam nadzieję że do tego czasu będę jeszcze tu pisać i nie stracimy kontaktu, bo wsparcie to ważna rzecz! Dzięki 😘😘😘

      Usuń