Co znajdziesz na blogu:

sobota, 23 marca 2019

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie i pewnie Was nie interesują.

Pewnie nie napiszę nic odkrywczego, ale co tam...

Aguś, z Droga Nie Na Skróty, dziękuję za nominację i przepraszam, że tyle czasu zajęło mi, aby się za to zabrać. 


To zaczynamy:

1. Panicznie boję się ptaków. Nie lubię kiedy trzepoczą skrzydłami, kiedy latają blisko mnie. Boję się do tego stopnia, że ciężko mi nawet przechodzić obok nich na ulicy, oglądać je w TV i dotykać jakiekolwiek pióra... Jeśli ptak usiadłby na mnie, to zawał murowany.

2. Nie lubię kaszy i maku (to drugie toleruję tylko na pieczywie), ale makowce, makiełki i wszelkie drożdżówki omijam szerokim łukiem.

3. Moim marzeniem była gra "na serio" w koszykówkę. Trochę trenowałam, ale kontuzja wykluczyła mnie z zawodowej formy, tego sportu. Teraz już tylko towarzysko.

4. Perfekcjonizm to moje drugie imię, zawsze wszystko poprawiam i przesuwam o mm. Do wielu zadań podchodzę z przekonaniem, że tylko ja zrobię to najlepiej. To okropna cecha, więc mocno nad sobą pracuję... Ale ma też swoje zalety, wiem przeważnie gdzie co mam i sporo rzeczy jest poukładanych, zapisanych i skrupulatnie prowadzonych. (troszkę ostatnio odpuściłam bloga, ale tu nie znalazłam na razie przyczyny braku czasu)

5. Wieczna pesymistka, wciąż najpierw widzę szklankę do połowy pustą. (nad tym też solidnie pracuję)

6. Mam obsesję na punkcie swojej masy ciała i włosów. To pierwsze nigdy nie jest na tym poziomie, na jakim powinno, a to drugie nigdy nie chce być idealnie proste.

7. Uwielbiam marudzić, szczególnie mojemu mężowi.

8.  Czasem ze mnie ciepłe kluchy, wzruszają mnie reklamy, wywiady, wypowiedzi i teksty w gazetach. Oczywiście nie wszystkie, ale bardzo szybko mam "świeczki" w oczach.

9. Nigdy się nie poddaję, zawsze walczę do końca, nawet z tym moim przekonaniem, że się nie uda (patrz punkt 5), ciężko mi odpuścić. To może świadczyć o tym, że z punktu 5 da się wyleczyć.

10. Interesuję się samochodami, mam trochę szersze pojęcie, niż 4 koła+blacha. Jazda mnie relaksuje, szczególnie długie trasy. W naszym domu, to ja ogarniam mechanika do aut itp.

To byłoby na tyle. Nic ciekawego, wręcz chyba negatywnie, ale miało być szczerze, więc jest.

Kiedyś usłyszałam, że mnie można albo kochać, albo nienawidzić. Niech każdy z Was wybierze co woli.



8 komentarzy:

  1. Nie ma za co bejbe 😀
    Tak jak Ty z ptakami to ja mam z pająkami, a teraz boję się jeszcze bardziej, bo zastanawiam się co ja w ogóle zrobię jak będę miała Zosię na rękach a jakiś brzydal będzie chodził po moim ramieniu... 😱
    Perfekcjonizm - też tak mam i też uważam, że to naprawdę straszna cecha. To prawda, że czasem się przydaje, ale w większości sytuacji jednak chyba bardziej przeszkadza. Uczę się żyć w lekkim nieporządku (lekkim, bo nie toleruję wiecznego bałaganu przy dzieciach w domu), bo wiadomo, że z małym dzieckiem nigdy nie będzie wszystko idealnie poukładane, staram się z całych sił nie przekładać i poprawiać wszystkiego i jakoś mi to wychodzi 😉 Nie mówię, że mi to nie przeszkadza gdzieś w środku, ale przynajmniej fizycznie już to toleruję 😁
    Ja też nigdy się nie poddaję, ale przez to mam często problem, bo nie umiem odpuścić. Jak widać jest cienka granica między tymi dwoma i trzeba umieć to ogarniać 😉
    PS. Dwa pierwsze zdania ostatniego akapitu bardzo wyraźnie nawiązują do punktu 5 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego perfekcjonozmu dziecko leczy szybko i zdecydowanie. Gdzieś tam we mnie to ciągle jest i jak Wiki kiedyś bardziej zajmie się sobą to pewnie wróci. Jednak na razie potrafię odpuścić, wkurzam się na siebie, ale chwilami zwyczajnie nie mam siły, żeby robić błysk i układać wszystko w myśl swojego ideału.
      Niestety przekonanie że ja coś zrobię najlepiej to gorsza cecha do wyzbycia się. I tu mój problem, jak wrócić do pracy i zostawić z kimś Wiki?
      No cóż mój pesymizm wygrywa. Nawet nie zauważyłam że te zdania mogą tak brzmieć, ale masz rację. 😉

      Usuń
    2. Hehe 🙂 Mój mąż zawsze powtarza, że ważniejsze to być szczęśliwym niż wiecznie latać ze szmatą albo układać wszystko po wszystkich, no i ma rację. Nawet ostatnio podążając za jego myślą przestałam wiecznie układać rzeczy w garderobie i wyobraź sobie co z tego wyszło... byłam wręcz nieszczęśliwa jak na to patrzyłam 😁 Ale problem już zażegnamy 😉
      No w kwestii opieki nad dzieckiem też pewnie będę niespokojna. Mimo, że babcia będzie ją sprawować to ja i tak będę się zastanawiać czy wszystko ok i w ogóle... Ale nie ma wyjścia, kiedyś do pracy trzeba wrócić 🤷‍♀️

      Usuń
    3. Mój mąż mówi dokładnie to samo. Faktycznie od kiedy jest młoda latam mniej z tą szmatą. Ale nie poukładane w miarę rzeczy doprowadzają mnie do szału wewnętrznego 😉
      Chciałabym żeby u nas też była babcia. 😊 prawda do pracy wrócić trzeba. 😉

      Usuń
  2. O, mamy trochę wspólnego! Patrz: punkty 4,6 i 8!
    Co do ptaków - ja się tego trochę brzydzę...zawsze się boję, że któryś na mnie narobi. Nie wyobrażam sobie mieć w domu chociażby kanarka...
    Mak uwielbiam! A szczególnie w makowcach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam 😉
      Co do ptaków to tego też się boję, w ogóle wszystkiego co z nimi związane i jakoś tak ciężko mi zaakceptować te właśnie zwierząta na świecie.

      Usuń
  3. Sesi, czyli rozumiem, że film "Ptaki" Hitchcocka nie jest Twoim ulubionym? ;)
    Ja czuję podobnie jak Dziubasowa, kojarzą mi się z tym, że mogą na mnie narobić haha. Choć lubię z dziewczynkami podglądać ptaszki przychodzące do karmnika. Jako dziecko miałam kanarka, ale one nie żyją długo. Bardzo przeżyłam jego śmierć, więc rodzice więcej nie kupili.
    Ja też kochałam samochody! Wolałam to niż lalki, także Cię rozumiem :))
    Czyli Twój mąż to optymista dla równowagi? :) Oj musi Ci być ciężko z perfekcjonizmem, zwłaszcza przy dziecku, bo one są takie nieprzewidywalne. Trzymam zatem kciuki za dużo luzu i więcej wiary w to, że świat jednak jest fajny. No w końcu tyle Wam się udało w życiu :) Jakby coś to zawsze możesz jakieś różowe okulary kupić ;)

    P.S. Za makowcem nie przepadam, ale kocham bułki z makiem. Byle nie z rozmemłanymi rodzynkami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, ile ja wpisów przegapiłam!
    Fajnie dowiedzieć się takich rzeczy o blogowych koleżankach. :*
    Ja też łatwo się wzruszam i często uważam, że zrobię coś najlepiej.
    Ptaki uwielbiam, mogę je obserwować godzinami, kilku uratowałam życie. Miałam dwie papugi i na pewno jeszcze będę miała papugę lub gwarka. Dobra, dobra, nie ciągnę tematu :D

    OdpowiedzUsuń