środa, 1 sierpnia 2018

(Nie) karmienie piersią. Definicja dobrego macierzyństwa.

Karmienie piersią kontra karmienie butelką.

Ostatnio napotykam sporą ilość artykułów związanych z tym tematem, więc postanowiłam wyrazić też swoje zdanie. Wydaje mi się, że jest straszna nagonka na to, aby karmić piersią i "hejtuje" się mamy, które tego nie robią. A czy to nie jest każdego indywidualna sprawa? Co ktoś ma do moich "cycków" i moich decyzji? Nie karmię piersią, tzn. nie kocham swojego dziecka? No chyba nie jest to do końca tak... 

Świat nie jest albo czarny, albo biały... Ma mnóstwo kolorów pomiędzy i tak samo jest z różnego rodzaju wyborami. Nie można jednoznacznie powiedzieć, to jest dobre, a to jest złe. Czasem po prostu trzeba wybrać lepsze i kierować się swoim własnym zdaniem. Rozumiem, że człowiek jest ssakiem i został stworzony do tego, aby wykarmiać swoje potomstwo własnym mlekiem i kiedyś było to naturalne i oczywiste, a w sytuacjach kryzysowych nie było zbyt dużego wyboru, a mleko sztuczne rzeczywiście nie było zbyt wartościowe, stąd nagonka na karmienie naturalne, no ale czasy się zmieniły, więc może i warto zmienić naszą mentalność. Kobiety to nie są już "matki polki" z obwisłym biustem, po wykarmieniu 10-go dziecka.
Dziś jest trochę inaczej. Tak naprawdę w zaletach karmienia naturalnego podkreśla się budowanie więzi z dzieckiem (ale przecież nie tylko to ją buduje) oraz przekazanie dziecku przeciwciał odpornościowych, a cała reszta to już tylko zależy od diety matki karmiącej. Mówi się również o zmniejszeniu ryzka nowotworów, czy osteoporozy, ale to jest tylko jeden niewielki czynnik mający na to wpływ. Dużo ważniejszy jest tryb życia kobiety, a nie sam fakt karmienia. Podkreśla się także, że karmienie wpływa na zadowolenie mamy, ze względu na wydzielanie prolaktyny, ale z drugiej strony czy uwiązana mama będzie szczęśliwa? 
A jeśli mowa o MM, to mleko modyfikowane nie jest już tylko zwykłym mlekiem w proszku, ale idealnie zbilansowaną substancją, która ma zapewnić zdrowy rozwój. Przede wszystkim zawiera odpowiedni skład energetyczny, po drugie jest wzbogacone o witaminy oraz "zdrowe" kultury bakterii, a także elektrolity oraz składniki mineralne.
Biorąc zatem pod uwagę karmienie MM, a karmienie przez matkę, która nie dba o różnorodność diety, bądź co gorsze pali papierosy, czy też spożywa alkohol, to już wolałabym, aby takie matki karmiły dzieci MM. 

W związku z karmieniem piersią pozostaje jeszcze kilka kwestii związanych nie tyle z jego składem, co samą formą. Po pierwsze często jest tak, że dziecko "wisi na cycku", ponieważ nie dojada albo zwyczajnie je to uspokaja, a nie wiedząc ile spożywa dziecko karmione w ten sposób, matki przystawiają dzieci do piersi za każdym razem, kiedy zapewnią malcowi inne potrzeby i nadal nie są go w stanie uspokoić. Po drugie, przy chociażby takich upałach jak teraz, wydaje mi się to mimo wszystko mało higieniczne (oczywiście nie uważam, że matkom brakuje higieny). Po trzecie, wg mnie, to wcale nie jest przyjemne, a nawał pokarmu, to niesamowity ból piersi (doświadczyłam tego kilka dni po porodzie)... Po czwarte, umówmy się, że przy długotrwałym karmieniu,  piersi nie wyglądają już zbyt estetycznie, niestety...

Ja nie karmiłam Wiktorii (jedynie troszkę w szpitalu, żeby nikt się na mnie nie darł, bo niestety nadal nie respektuje się wyboru kobiet) i nie mam sobie nic do zarzucenia. Do porodu pojechałam z gorączką, otrzymywałam antybiotyk i nie uważam, że karmiąc piersią dałabym jej coś dobrego. Nie uważam też, że mamy ze sobą mniejszą więź. Moje dziecko uwielbia mnie i tata, choć najlepszy, nie zawsze zaspokaja jej potrzebę bliskości, a u mnie się uspokaja, bo słyszy moje serce i nie musiałam jej karmić piersią, żeby potrzebowała kontaktu z mamą. Przy karmieniu butelką również można zachować czułość, nawiązywać kontakt i budować relacje. Karmienie mlekiem modyfikowanym pozwoliło nam też dużo szybciej uregulować plan dnia i nocy, bardziej stałe pory karmienia. Mam pewność, że moje dziecko jest najedzone. I dodatkowo przeprowadziłam mały wywiad środowiskowy i kolki również występują lub nie, nie mając związku ze sposobem karmienia.
Ponadto, przynajmniej ja, wolę być niezależna, mieć możliwość wyjścia, ponieważ mąż również może nakarmić małą. Regularność karmienia butelkowego pozwala na większe plany wyjściowe, wyjazdowe itp. No i nie muszę myśleć nad tym, co jem, a teraz w upały spokojnie mogę wypić butelkę piwa. Jak dla mnie jedyny minus to, w przypadku dłuższego wypadu, konieczność organizowania się z butelkami, mlekiem, przegotowaną wodą i podgrzewaczem, ale spokojnie jest to do zrobienia. Przy okazji polecam coś takiego, jak podgrzewacz samochodowy. Super sprawa.

Także, j/w wszystko ma plusy i minusy, ale to jest wybór kobiety, nie świata i my matki karmiące MM nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy gorsze, bo wcale tak nie jest. Można być złą matką karmiąca piersią i świetną mamą karmiącą MM. To nie sposób karmienia definiuje dobre macierzyństwo.

Tak na koniec krótki artykuł porównujący wady i zalety, a wybór należy już do Was Drogie Mamy.


26 komentarzy:

  1. Sesi, podpisuję się rękami i nogami pod tym wpisem :)
    Jeśli chodzi o organizację i dłuższe wyjścia to podgrzewacz podgrzewczem, choć my nie mamy akurat, ale u nas egzamin zdaje dobry termos :) Zawsze mam termos z ciepłą wodą w torbie jak wychodzimy, mleczko w pojemniku i gdy zachodzi potrzeba raz dwa mieszamy i mamy pokarm. Nocą również korzystamy z termosu- całą noc trzyma dobrze ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zainwestowaliśmy w podgrzewacz do domu i takich samochodowy i sprawdzają się. W domku włączony non stop i zawsze jest ciepła woda, a w aucie trzeba poczekać 15min, ale to też spoko 😊

      Usuń
  2. Rzeczywiście, jest straszna nagonka na kobiety, które nie karmią piersią i to jeszcze z własnego wyboru. Ja karmię ale przy synku miałam problemy, karmiłam krótko i musiałam dokarmiać. Córka to straszny ssak, więc nie mam wyjścia. Trochę jest to uwiązanie ale jestem krótko po porodzie, więc zobaczymy jak będzie dalej. Każda kobieta robi jak uważa, niby mleko matki najlepsze ale z tym też różnie bywa, a dziś w wśród mm można przebierać i znaleźć takie, które będzie odpowiednie. Nic na siłę, najważniejsze to dać maluszkowi miłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje założenie było, że karmię przez miesiąc. Ze względu na tę gorączkę i antybiotyk zadecydowałam, że w ogóle nie będę. Chociaż od zawsze karmienie piersią jakoś nie przypadło mi do gustu. Ktoś może powiedzieć dziwna matka, ale co ktoś wie o mojej miłości do mojego dziecka. Nie karmię piersią, a kocham ją nad życie.
      Ale Tobie życzę wytrwałości i dziękuję za komentarz 😊

      Usuń
  3. Z tą idealnością i zbilansowaniem mm to akurat bym nie szalała, to są w końcu tylko produkty, ktoś musi na tym zarobić, widziałaś, ile w większości jest wrzucone cukru, by maluchowi smakowało? Natomiast jestem za wolnym wyborem kobiety - bo kp może wykończyć nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, a nieszczęśliwa matka nie wychowa szczęśliwego dziecka, proste. Pozdrawiam Aksinia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o jakim mleku piszesz, bo akurat to które mamy zawiera tylko i wyłącznie cukier mleczny, naturalny, laktoze i nic poza tym. Skład ma bardzo dobrze zbilansowany, a uwierz, że dokładnie zgłębiłam temat jeszcze w ciąży, wiedząc, że i tak w miarę szybko będę chciała przejść na mm.
      Próbowałaś kiedyś tego mleka? Przecież nie jest w ogóle słodkie i przyznam że wyjątkowo podziwiam dzieci, że chcą to pić.

      Usuń
    2. Ale zgadzam się, że są tez takie mm, które są dosładzane fruktoza lub glukoza.

      Usuń
  4. Kiedyś spotkałam na placu zabaw mamę, która karmiła na oko 3-letnie dziecko. Według mnie wyglądało to dziwnie, ale jeśli ona tak czuje, że jest dobrze, to proszę bardzo. :) Najgorzej jest jeśli taka osoba będzie oceniać Ciebie, że w ogóle nie karmiłaś i wysnuwać wnioski o byciu niedobrą mamą.
    Jak wiesz ja nie miałam wyboru, musiałam karmić MM ;) Ale zgadzam się z tym, że choć mleko to jest dobrze zbilansowane, to zawiera ogromną ilość cukru. Moje dziewczyny miały przez to brzuchy jak niedożywione dzieci z Afryki, poważnie. To samo jest w tych wszystkich kaszkach smakowych. Jak już tylko było można przerzuciliśmy je na zwykłe mleko, nigdy nie miały żadnych problemów, mleko piją chętnie do tej pory :) Pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę, wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jest to każdego indywidualny wybór. A co do mleka to J/w to które stosujemy ma tylko cukier mleczny. A uwierz mi, że mam fioła na punkcie etykiet i czytania składów, nie tych w tabelkach, ale dokładnie składników użytych. I kiedy zakończyliśmy etap kolek (a na to MM nie ma wpływu) to problemów z brzuszkiem brak 😊
      Dziękujemy i również pozdrawiamy 😊

      Usuń
    2. Sama nie wiem, czy kiedy moje piły MM to nie było takich bez cukru, czy po prostu człowiek ciemny był i nie wiedział, że takie istnieją. Pierwsza córka miała zapisany przez pediatrę Bebilon jakiś tam ze względu na zaparcia (które zresztą zdarzają się do tej pory) a potem Nan Pro. Teraz piją normalne mleko krowie.
      Ja może fioła nie mam, ale czytam etykiety i czasem łapię się za głowę co mają w sobie "produkty dla dzieci" ;)
      A wracając jeszcze do tej nagonki. Czasem kobiety mają ograniczone myślenie, bo przecież nie każda mama, która nie karmi, robi to nazwijmy z wygody. Niektóre mają problem, inne nie mają pokarmu a jeszcze w innym przypadkach właśnie dziecku zapisuje się MM ze względu na zdrowie. Nie trzeba się w ogóle przejmować. Tacy zawsze znajdą coś, by wytknąć palcem.

      Usuń
    3. Teraz na rynku jest tych mlek tyle, że można wybierać. Wiadomo, że to nigdy nie jest to samo co mleko mamy i nie podważam tego i nawet nie będę uważać, że mm jest lepsze. Ale czasem kiedy nie można, albo się nie ma to wystarczy trochę poczytać i można dobrać jak najlepsze mleko dla dziecka. Bez cukrów, ulepszaczy i odpowiednio zbilansowanym składem.

      Usuń
  5. Ja też zgadzam się z przedmówczymiami, nie rozumiem jak można oceniać innych nie znając ani ich sytuacji ani powodów, jakimi się kierują podejmując swoje decyzje. Ja akurat jestem za karmieniem piersią (taki przynajmniej mam plan), ale życie pokaże jak to będzie, równie dobrze mogę nie mieć tego pokarmu lub właśnie przyjmować jakieś leki i nie móc dać swojego mleka dziecku. Mam koleżankę, która karmiła swoje dziecko piersią do 2 roku życia, a mam taką, która nie karmiła wcale kierując się urodą swoich piersi, ja podjęłabym inne decyzje, ale to przecież nie moja sprawa i nie mmie oceniać. Każda mama decyduje o własnym dziecku i nikomu nic do tego. Napewno rodzaj karmienia dziecka nie jest wyznacznikiem miłości do niego, tak samo jak rodzaj porodu i niech się wszystkie "maDki" pocałują w nos 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie plany, planami a życie, życiem.
    W myśl obiegowej opinii nie jestem matką, bo cc to nie poród, a mm to nie karmienie.
    Ale cóż jakoś to ogarnę 😛

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego wspomniałam o tych słynnych internetowych "madkach", które mają takie poglądy 😊😊😊 Ogarniesz to kochana, pewnie jeszcze niejedno nas w życiu zaskoczy i podejmiemy niejedną decyzję wbrew opinii społeczeństwa 😀 Uściski dla Wiktorii 😘

      Usuń
    2. Dziekujemy 😊 😘 Zapukaj do brzuszka i pozdrów od nas Zosieńkę 😊😍

      Usuń
  7. Cieszę się, że o tym napisałaś. Najpierw przeczytałam tytuł i już miałam wyjść, ale na szczęście pokusiłam się o przeczytanie tekstu. Ja nie mogłam karmić Tamalugi dłużej niż 2,5 miesiąca, nad czym ubolewałam. W moim przypadku karmienie piersią skończyło się fatalnie.
    Fala hejtu jest ogromna, to prawda. Hejtującym matkom jest bez różnicy, czy nie chcesz, czy nie możesz (Jak to nie możesz? Co ty pierd*lisz! Każda może!) "Doradczyni laktacyjna" (tak, taki miała tytuł, przysięgam) patrzyła na mnie jak na zło wcielone, a ja czułam się jak idiotka, która wykarmiła dwójkę, a trzeciego "nie umie". W Rossmannie totalna dyskryminacja- zniżki obejmują tylko MM od pół roku w górę, z informacją "Zachęcamy do karmienia naturalnego". To jest nie w porządku wobec mam, niezależnie czy nie mogą czy nie chcą. Ręce opadają...
    Niektóre kobiety karmiące obnoszą się z tym do przesady, dodatkowo dyskryminując te nie karmiące i udowadniając swoją nad nimi przewagę. Ostatnio, na oficjalnej stronie bodajże "M jak Mama", kobieta napisała, że na placu zabaw pewna matka karmiła dziecko, nie zasłaniając się wcale, mało tego - wręcz chodziła z wiszącymi cyckami wśród dzieci i ich rodziców. Pisząca uznała, że to przesada (ja też!) ale jakie hejty na nią poszły, wyzwiska! Że po co się gapi, że to przecież urocze (nie wiem co w tym uroczego), że to ona się powinna wstydzić itp. No szlag może trafić. Ja nie mówię, że matka ma się chować po krzakach, ale wypadałoby zachować minimum przyzwoitości, no i zwykłego szacunku do innych ludzi.
    Sorry, że tak się rozpisałam, ale to w ogóle temat rzeka. Fajnie, że o tym napisałaś i że masz takie poglądy. Skoro karmiące mówią o tym głośno, to i nasz głos dla równowagi się liczy. I nie chodzi o to, kto ma rację, ale o to, ze każdy ma prawo do własnych decyzji.
    Uff, dobra, kończę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój komentarz. 😊
      Zgadzam się z tym co piszesz w 100%. Mamy karmiące mm są dyskryminowane i krytykowane. A jak powiesz coś o matkach karmiących piersią to odrazu jesteś tą niedobra. Matka karmiąca na placu zabaw, obnosząca się z tym, też uważam, że przesada. Troszkę w ukryciu, dyskretnie, czemu nie.
      I właśnie oto chodzi nie krytykować siebie nawzajem, tylko uszanować, co kto lubi. Wiem, że mój tekst bardziej mówi o mm, ale tak karmię, więc o tym piszę, że to nie jest złe, ale nie oceniam nikogo kto karmi inaczej, niech kobieta ma wybór. A w szpitalach narazie, pomimo tego, że w razie potrzeby dają mleko, żeby dokarmić, to wyboru nie masz. Ja się o tym przekonałem ostatniej nocy przed wypisem, kiedy położna ściskala buźke mojego dziecka, mnie szarpala za pierś, bo tak jest lepiej zdrowiej i nie chciała nam dać mleka, tylko mamy próbować, choć pediatra mówiła, że próby trzeba robić pomiędzy, a nie jak dziecko krzyczy o jedzenie...
      No nic teraz ja się rozpisałam.
      P. S. Tytuł nie zachęca do przeczytania?

      Usuń
    2. Nie, tytuł w porządku. To ja nie odczytałam i od razu założyłam... wiesz co. :-)

      Usuń
  8. Z tego wpisu emanuje niechęć do karmienia piersią. I czuję się 'tą gorszą' właśnie dlatego, że karmię piersią. Zajrzałam tu dlatego, że na blogu Marysi odpowiedziałaś na mój komentarz, a odebrałam go jako przekonywanie do karmienia mm. To jest Twoje miejsce w sieci i wyrazasz tu swoje zdanie, szkoda jednak, że robisz drugiemu, co tobie niemiłe. Trochę nagonki na KP dla równowagi? Dla mnie niemiłe są komentarze o wiszeniu na cycku czy obwiskych cyckach, zwłaszcza, że raczej mało kto ma dziś 10 dzieci. Poza tym brak tu rzetelnej wiedzy. Na pewno w kontekście KP, nie wiem jak MM, bo się na tym nie znam. Ale podejrzewam, że z dosladzaniem mleka jest tak jak dosladzaniem "soków bez cukru". Prawo dopuszcza jakąś ilość cukru i producent nie musi go wówczas wymieniać na etykiecie. Może z MM też tak jest? Jeśli nieważne jest jak się karmi, ważne że z miłością, to po co się nad tym tak rozwodzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty co innego robisz, jak nie przekonujesz do KP? Na blogu Marysi odpowiedziałam, ponieważ Twój komentarz nie daje jej wyboru i mogłaby się poczuć gorsza, bo dokarmia mm. Jak zauważyłaś napisałam tam również, że trzeba próbować owszem, tylko nic na siłę, choć wiadomo, że mleko mamy dla dzieci najlepsze, choć nie w każdym przypadku.
      To co nagonka na mm może być, ale już na KP nic złego powiedzieć nie można? Taka jest rzeczywistość. A wiedza jest rzetelna, napisałam jakie są plusy KP i jakie minusy, sama prawda. A jakbyś dokładniej przeczytała to byś zauważyła, że ja np. nie karmiłam, dlatego, że uznałam to za niebezpieczne, nie dlatego, że tak mi się podoba. Świadomie chciałam karmić krótko, fakt, ale nie wcale.
      Wiele z tego co zarzucasz to przenośnia, ale cóż jak się nie umie czytac ze zrozumieniem to nie mój problem.
      A co do cukru w mleku to akurat w przypadku tego typu produktów należy podać dokładny skład i nie wolno niczego ukrywać.
      Rozumiem, że Ty w ogóle nie spożywasz cukru, żeby Twoje dziecko przypadkiem nie otrzymało go z Twoim mlekiem?

      Usuń
  9. Smutna prawda jest taka, że karmiąc piersią zawsze możesz podać mm. W drugą stronę to nie działa i to tyle jeśli chodzi o możliwości wyboru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór masz na początku i jaką drogę wybierzesz, takiej się trzymasz. Grunt to zrobić to świadomie.
      Istotne jest, żeby ten wybór został uszanowany, a nie, że jak ktoś powie, że karmi mm, to zaraz pytania "dlaczego?, czemu nie walczyłaś?". Jak kobieta mówi, że karmi piersią 2-latka, to nikt jej nie pyta dlaczego tak długo? Bo to urocze. A kobiety karmiące mm odrazu z góry się ocenia. Zobacz nawet na swój komentarz "w drugą stronę to nie działa". Odrazu podkreślasz, że matka karmiąca od początku mm, nie ma wyboru, powinna czuć się winna, bo już nie może tego zmienić. A może tak chciała i czas to szanować.
      I wiesz powiem Tobie jeszcze w kwestii wczorajszego komentarza. Nie chcę sprawiać ludziom przykrości, ale nawet nie jest mi źle z tym, że po przeczytaniu mojego tekstu matki KP mogą poczuć się dotknięte, bo o takich matkach nic się złego nie mówi, nawet jak latają z biustem po placu zabaw, plaży, czy innym miejscu publicznym, a matki karmiące MM krytykuje się odrazu i wszędzie, więc fajnie, żeby matki KP, te, które krytykują te karmiące MM (bo oczywiście nie wszystkie krytykują) mogły choć przez chwilę poczuć to co czuje mama, która mówi, że daje butelkę. Dobrze byłoby zobaczyć jeszcze tę pogardę w oczach, którą ja czasem widzę. To tyle w temacie.

      Usuń
  10. To, co piszesz nie jest prawdą. Ja już nie raz słyszałam, że już powinnam ograniczać KP, a to 10 mscy zaledwie. Że to już za długo, że juz nie ma sensu, że dziecko sobie ze mnie skoczek robi. Może w naturze naszego narodu należy krytykować wszystkich i wszystko? Tak źle i tak niedobrze. Mam koleżanki, które karmią mm od początku lub od któregoś momentu i nie mam z tym problemu. I one nie maja problemu, że ja karmię piersią. Jedna i druga metoda ma zalety i wady, choć ja akurat jestem tą szczęściarą, która z KP nie ma problemów i wad nie widzę. Czytam książki, gdy dziecko zasypia przy piersi, piersi mam takie jak miałam (jak i moja mama która wykarmila dwójkę), o oszczędnościach finansowych chyba nie powinnam wspominać. Ale moja historia nie jest historia KP w ogóle. I ja nie pytam nikogo kto karmi mm dlaczego taki sposób. To nie moja sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sama zauważyłaś blog jest tylko miejscem w sieci do wyrażania swoich emocji, przeżyć oraz przemyśleń. I takie są moje, więc nie zarzucaj nieprawdy.
      Fajnie, że masz inne, bo ludzie nie są jednakowi.
      Gratuluję biustu, zadowolenia z KP i życzę szczęścia oraz zdrowia dla Ciebie i Twojego dziecka 😊

      Usuń